Search the resting place of Polish airmen

The database contains 6115 names of Polish airmen buried in military cemeteries around the world..

How do I search?
Please enter the name in the box below. It is not necessary to mention all the names of airmen.If you enter first three letters the application will prompt you the names of airmen. To access the details select the airmen by clicking the mouse on the selected option menu.

Searching for burial sites by name:

Władysław
Śliwiński



Updated: 2012-10-08,
Official Number
P-2213

Rank
polski: por.pil./302 DM/
brytyjski: F/Lt

Date of birth
1921-04-03

Date of death
1951-02-15

Cemetery
Grave
Kwatera Ł
Photo of grave

Country
Polska

Period
The post war period

Source
Informacja: T. Krzystek, "Polskie Siły.."    
    
Mogiła symboliczna.    
    
Władysław Śliwiński urodził się 3 kwietnia 1921 roku w Wilnie, w rodzinie Antoniego i Katarzyny. Ojciec był zawodowym żołnierzem i brał udział w wojnie polsko - sowieckiej w 1920 r. Za męstwo na polu bitwy został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Przed rozpoczęciem wojny został zmobilizowany i objął dowództwo 91 Dywizjonu Pancernego. 17 września 1939 r. wkraczająca na terytorium Polski Armia Czerwona wzięła do niewoli mjr. Śliwińskiego. W tym samym czasie jego syn przedostał się Wilna. Tam skorzystał z finansowanego przez Brytyjczyków kanału przerzutowego, by dotrzeć do Lyon - Bron, do Centrum Wyszkolenia Lotnictwa. Po upadku Francji, przybył na Wyspy Brytyjskie. W 1942 r. zakończył szkolenie lotnicze. Po kursie myśliwskim w 58 Operational Training Unit w Grangemouth, otrzymał przydział do 306 Dywizjonu Myśliwskiego. Po dwumiesięcznej służbie w jednostce rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych Piechoty i Kawalerii Zmotoryzowanej w Auchtermuchty3. Po jej ukończeniu, już jako podporucznik, powrócił do macierzystej jednostki. W maju tego roku otrzymał posting do 302 Dywizjonu Myśliwskiego5. Pobyt w tej jednostce nie trwał długo, bo już z początkiem sierpnia zameldował się w 303 Dywizjonie Myśliwskim6.     
6 września 1943 r. o godz. 17.00 polskie dywizjony 303 i 316, pod dowództwem S/Ldr Janusza Żurakowskiego wystartowały z Northolt na akcję Ramrod S.36 Part II. Polacy lecieli jako osłona górna wyprawy 72 Marauderów, które miały zbombardować węzeł kolejowy w Amiens. Dywizjon 303 prowadził S/Ldr Jan Falkowski. P/O Władysław Śliwiński leciał jako pilot eskadry "B". W kronice jednostki zanotowano: Spotkanie z wyprawą nastąpiło w rejonie nad Dungeness, która to potem udała się ku celowi. 20 mil na zachód od Amiens "Operation" zawiadomiło Wing o dwóch grupach/formacjach samolotów npla znajdujących się na południowy - wschód od Amiens i jednej formacji, która znajdowała się na celem. S/Ldr Żurakowski - dowódca Wingu, wydał rozkaz zwiększenia szybkości i osiągnięcia celu. Wykonano nad celem okrążenie na wysokości 26/29 000 stóp, widząc około 12 Me.109 znajdujących się na wysokości 25.000 stóp udających się z kierunku zachodniego ku głównej formacji. 316 Dyon Myśl. Widząc samoloty npla kierujące się ku głównej naszej formacji zaatakował. 5 pilotów tego Dyonu otwarło ogień dla samolotów npla. Po tym wypadku większa część pilotów widziała dwa samoloty npla w ogniu na południe od Amiens. 303 Dyon Myśl. wykonując skręt na wschód od Amiens, zauważył 8 Me.109 w locie do celu. Samoloty te leciały wraz z 6 - 8 Fw.190 na wysokości około 25.000 stóp. 303 Dyon natychmiast zaatakował samoloty npla.     
W wyniku tego ataku piloci zgłosili zestrzelenie czterech FW 190 i jednego Me 109G. Jednym z bohaterów tego dnia był Władysław, który o tym wyczynie napisał w kronice 303 Dywizjonu: (...) wiem, że ofensywa powietrzna na Francję dobiega końca, w tym sezonie. Latałem mało, a szczęście to miałem doprawdy "pieskie": ani śladu Szwaba na niebie... Lot nie zapowiadał nic wielkiego, ale zaraz po przejściu brzegów Francji "Ops" powiadomiło nas o kilku grupach npla, które idą na nas - wtedy wiedziałem na pewno, że mi coś "podlezie" pod celownik. I rzeczywiście - w chwilę potem zaatakowaliśmy Me-109 i Fw-190. Strzelałem do Me-109, ale spłoszył mnie jakiś inny Szkop z żółtym nosem. Uciekłem do góry i jeszcze raz zaatakowałem drugą grupę Fw-190. Powiedziałem sobie, że już nie puszczę, choćby mieli mnie spruć. No i nie puściłem...    
Po zwycięskim locie zapanowało ogromne zamieszanie. Zgłoszone zestrzelenia przez pilotów 303 Dywizjonu spowodowały przekroczenie liczby 200. zniszczonych samolotów widniejących na koncie Kościuszkowców. Gorączkowo ustalano, który z pilotów zapisze się w annałach jako autor jubileuszowego Niemca. Okazało się, że Władysław Śliwiński mógł dokończyć swój wpis w kronice słowami: To był właśnie ten "dwuchsetny". Następnego dnia zaczęły napływać do jednostki gratulacje - od Naczelnego Wodza generała Kazimierza Sosnkowskiego, z Inspektoratu Lotnictwa, od ppłk. Jerzego Bajana i od dowódcy 11 Grupy Myśliwskiej Air Vice-Marshalla Hugh Saundersa.     
29 września w Ognisku Polskim w Londynie odbyła się uroczystość wręczenia pamiątkowego zegarka sprawcy jubileuszu. Uroczystość miała wspaniałą oprawę i znamienitych gości: W imieniu Rządu Polskiego przybyli ministrowie: Obrony Narodowej gen. Marian Kukiel i Minister Informacji i Dokumentacji Stanisław Kot. Lotnictwo amerykańskiej reprezentował mjr. gen. Kepner, C.O, zaś brytyjskie: Air Marshal Sir Trafford Leigh Mallory, KCB, Air Vice-Marshal Sanders, Air Commodore F. Beaumont, Gr/Cpt Rosier, Gr/Cpt Crisham i inni wyżsi oficerowie. Na uroczystość przybył Inspektor Lotn. płk dypl. pil. M. Iżycki.    
Pobyt w sławnym dywizjonie Władysława Śliwińskiego był krótki, bo już 20 października 1943 r. otrzymał skierowanie do 302 Dywizjonu Myśliwskiego. 28 grudnia 1943 r. awansował na stały stopień RAF F/O. 31 grudnia tego samego roku został odznaczony Krzyżem Walecznych, po raz pierwszy i drugi. Wraz z jednostką doczekał się inwazji na Francję, która nastąpiła 6 czerwca 1944 r. Przymioty młodego pilota musiały zwrócić uwagę przełożonych, bowiem 1 września 1944 r. dowódca dywizjonu kpt. pil. Marian Duryasz wystąpił z wnioskiem o odznaczenie pilota Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari: Bierze udział w działaniach bojowych dyonu od października 1943 r. i jest wzorem żołnierza i pilota myśliwskiego. Męstwo, zaciętość, zimna krew i spokój w obliczu niebezpieczeństwa są jego nieodstępnymi zaletami w czasie bombardowania z lotu nurkowego stanowisk [...] w płn. Francji silnie bronionych przez art. plot. spokojnym i umiejętnym podprowadzaniem sekcji (czwórki) dał sposobność dokładnego umieszczenia bomb w celu prowadzonym przez siebie pilotom oraz przez ostrzelanie stanowisk art. plot. broniących celu, ułatwił innym sekcjom - przez uciszenie ich - wykonanie zadania. Wykonał 13 bombardowań z dobrym wynikiem. Od dnia inwazji i następnie od chwili znalezienia się dyonu we Francji przyczynia się bardzo wydajnie do wyników dyonu przez osobiste zniszczenie 10 samoch. ciężarowych, 1 motocyklisty oraz uszkodzenie kilku innych. Brał udział 17 sierpnia 1944 r. w ataku na wielką kolumnę wozów npla (około 200) , gdzie mimo bardzo silnego ognia art. plot. przeprowadzali atak z zimną krwią. Odwagą i umiejętnym podprowadzeniem pociąga za sobą innych pilotów, którzy atakują, aż do wykończenia amunicji (sekcja jego pozostawia 9 w płomieniach. Sam dwukrotnie atakuje działo 88 mm, które ucisza). 8 września 1943 awansowano Śliwińskiego na stopień porucznika. 25 września odszedł na odpoczynek. Do służby powrócił 23 listopada, jako pilot 316 Dywizjonu Myśliwskiego. 15 kwietnia otrzymał brytyjski awans na F/Lt. Po zakończeniu wojny przeniósł się do Transport Command, w ramach którego latał w 229 Grupie Transportowej w Indiach. Powrócił do Anglii w styczniu 1946 r. Służąc w 309 Dywizjonie Myśliwskim doczekał się rozwiązania Polskich Sił Powietrznych.     
Po powrocie z Indii, jeszcze w 1946 r., otrzymał informację z Czerwonego Krzyża od Józefa Łyżwińskiego o tragicznym losie jego matki. Katarzyna Śliwińska została aresztowana przez Gestapo w lutym 1944 r. za kolportaż prasy podziemnej, a następnie zamordowana w ruinach warszawskiego Getta. Wiadomość o matce splotła się z wiadomością, że Władysława poszukuje jego babcia Apolonia Mączyńska, która przeniosła się po wojnie z Wilna do Torunia. Osobą, z którą miał skontaktować w tej sprawie Śliwiński był w Anglii Leon Bortnowski. Z ust płk wywiadu, jakim był Bortnowski, młody pilot dowiedział się o zamordowaniu w Charkowie, przez Sowietów, jego ojca. Śliwiński zdecydował się pracować dla polskiego wywiadu po powrocie do kraju. Jego siatka miała stanowić jedną z sieci informacyjnych wywiadu pracującego na rzecz rządu polskiego na wychodźstwie.     
W lipcu 1947 .r powrócił do kraju z wraz z żoną i rozpoczął swoją działalność. Jego siatka została rozbita przez UB w czerwcu 1948 r., a on sam osądzony i skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 15 lutego 1951 r. Jego żona odbyła karę 6 więzienia, w którym przebywała wraz z dopiero co urodzonym synem synem - Stefanem.