Search the resting place of Polish airmen

The database contains 5953 names of Polish airmen buried in military cemeteries around the world..

How do I search?
Please enter the name in the box below. It is not necessary to mention all the names of airmen.If you enter first three letters the application will prompt you the names of airmen. To access the details select the airmen by clicking the mouse on the selected option menu.

Searching for burial sites by name:

Bolesław
Korpowski



Updated: 2013-01-03,
Official Number
P-0982

Rank
polski: kpt.pil./305 DB/
brytyjski: F/Lt

Date of birth
1910-12-28

Date of death
1983-06-24

Cemetery
Grave
Pojedyńczy
Photo of grave

Country
Australia

Period
The post war period

Source
Informacja i zdjęcie lotnika: Jacek Tomaszewski    
Zdjęcia nagrobka: Zdjęcie nagrobka z książki "Śmigłem i piórem" wydanej w 1989 roku przez Polska Fundację Artystyczną Melbourne via Jacek Tomaszewski.     
    
Urodził się 28 grudnia 1910 r. w miejscowości Młyny, pow. Wieluń; syn Piotra i Janiny z domu Lankamer. Późniejsze miejsce zamieszkania to Niwka k/Sosnowca. Tam uczęszczał do Szkoły Powszechnej, a w 1930 r. zdał maturę w Gimnazjum im. St. Staszica w Sosnowcu. Po roku studiów (Wydział Filozofii Uniwersytetu Jagielońskiego) skierowany do służby wojskowej. Od sierpnia do listopada 1931 r. przydzielony do Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty w Zambrowie, a od 02 grudnia 1931 r. do 31 czerwca 1932 r. do Plutonu Podchorążych Rezerwy przy I Batalionie Balonowym w Toruniu. Jako plutonowy podchorąży rezerwy postanawia pozostać w wojsku, a konkretnie w "prawdziwym" lotnictwie. Od 01 października 1932 r. zostaje przyjęty do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie zrywając ostatecznie z "nadymaną konkurencją" balonową. Ukończywszy dęblińską szkołę zostaje 15 sierpnia 1934 r. mianowany podporucznikiem obserwatorem z jednoczesnym przydziałem do 22. Eskadry Liniowej w Krakowie. Pragnienia pozostania pilotem jest tak silne, że natychmiast odbywa jednomiesięczny kurs szybowcowy w Ustianowej i już we wrześniu rozpoczyna kurs pilotażu podstawowego w Dęblinie. Rozpoczyna i... nie kończy (nie sposób ustalić przyczyny po tylu latach). Powraca do 22. Eskadry. A w następnym roku (od kwietnia do lipca) tym razem bez przeszkód kończy kurs pilotażu w CWOL-Dęblin. Teraz jako pilot wraca do macierzystej 22. Esk. Lin. i lata w niej blisko rok. Lata zbyt brawurowo i na ziemi także trudno go okiełznać. Nie mieści się w pedantycznie zaprogramowanym trybie pracy machiny wojskowej. Tak wspomina go Jan Konikowski - kolega z SPL-u i 2. Pułku Lotniczego w Krakowie:    
"Bolek był często w kłopotach z zawodowymi wojskowymi głónie z racji swej mało wojskowej postawy jak i tzw. niewyparzonego języka. Trudno uwierzyć, że tego rodzaju człowiek, który nie miał w sobie ani odrobiny tzw. cech wojskowości, zdecydował się poświęcić karierze lotnika wojskowego. Jeżeli się dobrze orientuję to do lotnictwa nie ciągnęła go żadna chęć zrobienia kariery, a sam, że tak powiem, "romans latania". Pasjonwał się nim, bo dla tej rogatej duszy latanie stanowiło poczucie swobody i samodzielności".    
Trudno jest odtworzyć zdarzenia z lata 1936 r. i tło konfliktu z przełożonymi. Znany jest jedynie rezultat zatargu: ppor. B. Korpowski zostaje zawieszony w służbie na okres 6 miesięcy!    
Od 29 listopada 1936 r. jest ponownie w składzie 22. Eskadry, ale nie może latać jako - jest "tylko" obserwatorem. Taki stan jest trudny do zniesienia dla wszystkich zainteresowanych. Po dwóch miesiącach, 31 stycznia 1937 r. krnąbrny obserwator musiał pożegnać się z pułkiem krakowskim i został odkomenderowany do 5. Pułku Lotniczego z przydziałem do III Plutonu 56. Eskadry Towarzyszącej w Lidzie. Latał jako obserwator ale (szczególnie podczas manewrów) było mnóstwo okazji, aby (mimo zakazu) usiąść wreszcie w pierwszej kabinie w fotelu pilota. Jeden z takich "dzikich lotów kończy się tragedią.    
21 lipca 1937 r. podczas lądowania na lotnisku LOPP w Baranowiczach, usiłując rozpędzić znajdującą sie na lotnisku publiczność uderzył podwoziem i zabił na miejscu ułana z Nowogródzkiej Brygady Kawalerii. Wyrok sądu wojskowego: 11 miesięcy twierdzy w Brześciu nad Bugiem.    
Od 22 czerwca 1938 r. przydzielony do 51. Eskadry Liniowej w Lidzie (obserwator), uzbrojonej w samoloty P-23 "Karaś". Ale to był juz powolny koniec jego kariery lotniczej. Po trzech miesiącach przeniesiony do Parku Lotniczego w Lidzie na stanowisko administracyjne, a 31 maja 1939 r. z ulgą przyjął decyzję o przeniesieniu do rezerwy.    
Wrócił do Krakowa, tam zamieszkał i oddał się bez reszty drugiej swojej pasji - dziennikarstwu. Zaczął tę przygodę jeszcze w gimnazjum, wygrywając literacki konkurs na nowelę w "Dzienniku Zachodnim". Studiując, zamieszczał krytyki teatralne w krakowskim "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". W czasach podchorążackich pisał do "Polski Zbrojnej", a będąc w rezerwie regularnie drukował felietony w tygodniku "Wróble na dachu". Rozpoczął też współpracę z redakcją słynnej "Szopki Krakowskiej".    
W obliczu zagrożenia wojną ppor. B. Korpowski został zmobilizowany o 5. P.L. i we wrześniu 1939 r. był oficerem Eskadry Szkoleniowej Bazy Nr 5. 18 września 1939 r. wraz z por. pil. Bronisławem Mickiewiczem po starcie z lotniska polowego Biała Waka wylądował w Dyneburgu (Łotwa). Kolejna przerwa w lataniu to "tylko" trzy miesiące internowania. Brał udział w nieudanej próbie ucieczki 61 oficerów z łotewskiego obozu Liepaja 220 października 1939 r. Ostatecznie udało mu się odlecieć z Rygi do Sztokholmu, potem 19 grudnia 1939 r. do Londynu. Stamtąd przybywa do Paryża i 19 stycznia 1940 r. zostaje oficerem Polskich Sił Powietrznych we Francji. Po jej kapitulacji przedostaje się przez Giblartar, drogą morską do Liverpoolu, aby 05 sierpnia 1940 r. rozpocząć służbę w PSP w Anglii (otrzymał numer ewidencyjny P-0982). I znowu nie można ustalić czy zawiniła zła opinia o nim sprzed 1939 r., czy też Korpowski otworzył sobie "nowe konto" już w Anglii. Faktem jest, że od 20 wrześnie 1940 r. przebywa w obozie odosobnienia w Rothesay ("Wyspa Wężów") zaliczając tam 8 miesięcy przerwy w lataniu. Od czerwca 1941 r. skierowany do 25. /P/E.F.T.S. (pilotaż początkowy) w Hucknall a od sierpnia w 16. /P/S.F.T.S. w Newton (pilotaż podstawowy). Od 16 lutego 1942 r. w 18. O.T.U. (oddział wyszkolenia bojowego), gdzie odbywał sie proces zgrywania sześcioosobowych załóg bombowców "Wellington".     
Przydzielony do 305. Dywizjonu Bombowego w dniu 09 sierpnia 1942 r. W jego książce lotów pojawiły się kolejno miejscowości - cele: Borkum, Lorient, Kassel, Saarbrucken. Pierwszą turę lotów bojowych zakończył nad Hamburgiem 03 marca 1943 r., a już 11 marca rozpoczął drugą turę lotów w 138. Dywizjonie RAF, wyposażonym w czterosilniokowe samoloty typu "Halifax".    
Przeszkolenie na nowy typ maszyny odbywało się metodą skróconą - między lotami operacyjnymi. Por. pil. B. Korpowski tak to wspomina:    
"Już 14 marca wyznaczono nas na lot do Polski, ponad 13 godzin tam i z powrotem. Jeszcze nie miałem czasu przejść przez próby nocnych startów i lądowań więc dodano nam pierwszego pilota z doświadczeniem - sierż. Waszaka (sierż. pil. Józef Waszak). 'Mońkowi' (por. obs. Jan Iżycki był kolegą Korpowskiego z SPL i 5 P.L.) miał służyć radą sam 'Cesarz' (kpt. obs. Stanisław Król, także kolega z SPL)."    
12 kwietnia 1943 r., w szóstym locie operacyjnym drugiej tury, nad Francją Halifax BB340 Korpowskiego został trafiony ogniem artylerii przeciwlotniczej. Po latach wspominał: "Jak nie grzmotnie! Jak nie targnie maszyną! Łoskot wytrąconego z rytmu motoru, czerwone żądła pocisków, z lewego skrzydła bucha kaskada ognia, wzrok nie przenika krwawego odblasku w perspeksie. Już całe skrzydlo w płomieniach, już ogniste języki liżą kadłub. Tak o to na nas przyszła pora. Spadamy czterysta stóp na minutę, ledwie trzydzieści sekund do ziemi. Nieraz patrzyłem śmierci w oczy, ale w rękach miałem ster posłuszny swojej woli. Teraz mogłem go puścić i rżnąć w ziemie aby nie bolało... Ojcze nasz... nie puszczam... głośno skanduję słowa pacierza... wyłączam rozwalony silnik... śmigło w chorągiewkę... gaśnica... klapy! stopniowo!... dziesięć sekund... Święta Maryja... ściągaj ster! na siebie! zaprzyj nogi!... w godzinę śmierci naszej... Halifax przytarł brzuchem do ziemi - zgaś silnik!... i szorował gwałtownie hamując. Nie pęka! Nie łamie się! Nie rozpala się! Z rozprutych zbiorników bluznęła benzyna i ze zwłok, przed minutą pysznie uskrzydlonej maszyny, legł rozkrzyżowany na pastwę ogarniającej go pożogi".    
Korpowski poparzony wydostał się z samolotu i przy pomocy francuskiego ruchu oporu dostał się do Hiszpani i powtórnie "odwiedziwszy" Giblartar odleciał do Anglii 01 czerwca 1943 r. Ta przerwa w lataniu była wyjątkowo krótkai trwała zaledwie 7 tygodni. Natomiast z siedmioosobowej załogi zginął na miejscu plutonowy radiotelegrafista Jan Leśniewicz. Pozostała piątka znalazła się w niemieckiej niewoli.    
Za ten wyczyn dowództwo zaliczyło Korpowskiemu całą drugą turę lotów operacyjnych. Po odpoczynku zostałby pewnie skierowany na tyły, do szkolenia personelu. Stałoby się tak, gdyby chodziło o innego lotnika. Korpowski 16 października 1943 r. zameldował się w swojej Eskadrze "C" 138. Dywizjonu, wkrótce przemianowanej na Eskadrę 1586 i rozpoczął trzecią już turę lotów. Latał bardzo intensywanie. Wykonał wiele lotów nad okupowaną Polskę. 15 kwietnia 1944 r. wykonał lot w ramach operacji "Most I".    
Trzecią turę lotów bojowych zakończył mocnym akcentem: loty do Polski 21 i 25 lipca 1944 r. Łącznie 69 lotów bojowych w czasie 579 godzin i 40 minut. Po tym okresie w jego książce lotów przybyło jeszcze wiele godzin lotów dziennych i nocnych m.in. w 100 T.U., w 304. i 301. Dyw. Bomb. (loty transportowe) oraz w 246. i 242. Dyw. Trans. RAF. Służbę w lotnictwie zakończył 17 marca 1947 roku.    
Odznaczony był Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari nr 08300, 4-krotnie Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, 4-krotnie Medalem Lotniczym i Honorową Odznaką za Rany (odniesione w czasie wojny), a także brytyjskim D.F.C. (Distinguished Flying Cross). Bardzo sobie cenił przyznany po wojnie Krzyż Armii Krajowej.    
A po wojnie - tułaczka. Osiedlił się w Australii i bez reszty oddał dziennikarstwu. Publikował w prasie polonijnej: "Tygodniku Polskim", "Wiadomościach Polskich", "Tygodniku Katolickim", "Forum". Działał w stowarzyszeniu Polskich Kombatantów, był pierwszym prezesem Stowarzyszenia Lotników Polskich w Nowej Południowej Walii, przewodził Kołu Lotników 5. Pułku Lotniczego w Australii. Żywo interesował się losami kraju, szczególnie mocno u schyłku życia, gdy wybuchła "Solidarność".    
Powszechnie lubiany, dusza towarzystwa, a jednocześnie samotnik. Zmarł w Sydney 24 czerwca 1983 roku.    
    
źródło: Zbigniew Charytoniuk, "Lotnik niepokorny", "Lotnictwo z Szachownicą" nr 9, Wyd. Sanko, dzięki uprzejmości autora.
Gallery
Fotka Fotka
 
 
Napisali...
  • 2015-12-27 Jacek Tomaszewski
    Dla zainteresowanych prześlę w wersji PDF książkę "Śmigłem i piórem" . Jest dostępna co roku na aukcjach Allegro WOŚP.
 
?>