Search the resting place of Polish airmen

The database contains 6060 names of Polish airmen buried in military cemeteries around the world..

How do I search?
Please enter the name in the box below. It is not necessary to mention all the names of airmen.If you enter first three letters the application will prompt you the names of airmen. To access the details select the airmen by clicking the mouse on the selected option menu.

Searching for burial sites by name:

Antoni
Bonicki



Updated: 2016-09-05,
Rank
plut.

Date of birth
1899-05-31

Date of death
1968-08-12

Cemetery
Grave
Photo of grave

Country
Polska

Period
The post war period

Source
Informacja i zdjęcia: Marek Szymański    
    
31 maja 1899 roku w Boguszynie (w przysiółku Hernau) urodził się Antoni Bonicki. Rodzicami jego byli Józef i Antonina z domu Wybieralska. Jego pradziad Ignacy Bonicki na początku XIX wieku był wójtem w Dębnie (Gm. Nowe Miasto nad Wartą).    
Antoni miał dwóch braci: starszego Walentego i młodszego Józefa. Przyglądając się historii tej rodziny odbija się w niej to co było w Wielkopolsce na co dzień. Podziały narodowościowe wewnątrz rodziny - starszy brat Walenty uznał się za Niemca.    
Antoni w 1913 roku skończył Katholishe Schule w Boguschin-Dorf (dziś Boguszyn). W latach 1915-1916 pracował w Berlinie, a od stycznia 1917 zatrudnił się w majątku Świączyn jako pomocnik gorzelanego. W maju 1917 roku powołany został do armii pruskiej. Przeszedł szkolenie w Berlinie i trafił na front francuski jako mechanik lotniczy. Po podpisaniu rozejmu w grudniu 1918 roku opuścił armię pruską i dotarł na lotnisko w Krakowie gdzie pracował jako mechanik. Zachował się oryginalny nieśmiertelnik Antoniego Bonickiego. Może komuś uda się rozszyfrować oznaczenia na tym nieśmiertelniku. Będę bardzo wdzięczny za pomoc gdyż próbuję ustalić losy Dziadka w czasie Wielkiej Wojny.    
Gdy wybuchło Powstanie Wielkopolskie Dziadek dotarł do stron rodzinnych, a następnie na Stację Lotniczą Ławica. Miał praktykę mechanika lotniczego i dlatego został instruktorem w Wyższej Szkole Lotniczej na Ławicy oraz w Szkole Obsługi Lotniczej na Ławicy. W 1920 roku Dziadek w składzie XIV Eskadry Wielkopolskiej trafił do 2 Pułku Lotniczego w Krakowie. Na zdjęciu z 20.04.1920 Dziadek (w kamizelce) stoi na skrzydle samolotu LVG, który rozbił się na lotnisku w Grudziądzu. W sierpniu 1923 roku zakończył służbę wojskową.     
Po krótkim pobycie w Poznaniu w 1924 zatrudnił się w gorzelni majątku Świączyn. Zdobył uprawnienia gorzelanego i prowadził gorzelnię w Świączynie. 26 lutego 1927 roku zawarł małżeństwo z Katarzyną Weber z Nowego Miasta nad Wartą. Od 1 lipca 1928 roku pracował jako kierownik gorzelni w Górze pod Jarocinem w majątku Fischera von Mollarda. Prowadząc gorzelnię został jednocześnie urzędnikiem Urzędu Stanu Cywilnego dla obwodu Góra-wieś. W Górze urodzili się dwaj synowie Eugeniusz i Jan. W 1934 roku zawolnił się z gorzelni Góra i zawarł kontrakt z Antonim hrabią Czarneckim, właścicielem Przybysławia na prowadzenie gorzelni w Przybysławiu. Tam w 1935 roku urodziła się moja Mama Monika i mało brakowało, a po latach urodziłbym się ja (jednak urodziłem się w Jarocinie).     
W majątku hrabiego Czarneckiego bywało wielu znanych ludzi. Bywała Zofia Kossak-Szczucka, wakacje spędzał młody ksiądz Wyszyński. W 1938 roku, w czasie manewrów pod Żerkowem, stacjonowali w Przybysławiu oficerowie dywizji gen. Andersa (wśród nich również tacy, którzy zginęli później w Katyniu).     
W końcu sierpnia 1939 roku, na wezwanie mobilizacyjne, Dziadek stawił się na wojskowym lotnisku na Okęciu. Niestety samoloty eskadry w której składzie miał być odleciały już na lotniska polowe. Dziadek został d-cą plutonu ochrony lotniska. Ciekawostką jest to, że pluton na wyposażenie otrzymał słynne karabiny przeciwpancerne UR. Gdy Warszawa padła w panującym bałaganie Dziadkowi udało się opuścić Warszawę i dotrzeć do Przybysławia. Właściciele Przybysławia Czarneccy zostali przesiedleni do Generalnej Guberni. Antoni hrabia Czarnecki został zamordowany w czasie ewakuacji ludności cywilnej z Powstania Warszawskiego. W roku 1940 do Przybysławia przybył zarządca ze strony Niemiec. Został nim Kurt Ossoliński. Tutaj też widać poplątane losy mieszkańców Wielkopolski. Ossoliński przed Wojną był zarządcą jednego z majątków Radziwiłłów. Po wybuchu wojny został aresztowany przez Niemców. Z więzienia wyciągnęła go jego żona.     
W czasie okupacji w Przybysławiu u Dziadka ukrywał się ksiądz Stanisław Koszarek. Ksiądz Koszarek odprawiał tajne msze św. między innymi w mieszkaniu Dziadka. Dysponuję zdjęciem z okresu wojny przedstawiającym ołtarz przy którym odprawiane były msze św.     
Po wyzwoleniu w lutym 1945 roku Dziadek został wybrany na Przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej w Żerkowie. Przez pełnomocnika KRN został maju 45 mianowany kierownikiem gorzelni i płatkarni w Przybysławiu. Funkcję Przewodniczącego GRN pełnił do września 1948 roku. W tym czasie przewodniczył również komitetowi budowy szkoły w Przybysławiu (do momentu wybudowania tej szkoły dzieci z Przybysławia musiały uczęszczać do szkoły w Komorzu). Gorzelnią w Przybysławiu kierował do 1962 roku gdy przeszedł na emeryturę.     
Zamieszkał wtedy w domu rodzinnym żony Katarzyny w Nowym Mieście nad Wartą. W czasie emerytury działał w dalszym ciągu społecznie. Był skarbnikiem Spółki Wodnej, która budowała wodociąg i hydrofornę w Nowym Mieście nad Wartą. Był rewidentem GS w Nowym Mieście.     
Zmarła niespodziewanie 12 sierpnia 1968 roku.    
Pochowany jest na Cmentarzu Parafialnym w Nowym Mieście nad Wartą.    
    
Marek Szymański